Ziny są jak reformy 2008-03-30 23:43:02

-Ziny, magazyny i antologie komiksowe są jak bielizna, jasne, że można się bez niej obejść, ale ubiór staje się wtedy niekompletny.

-Nowi twórcy, nowe pomysły graficzne itp. nie pojawiają się z kosmosu w formie ceglastych albumów, tylko właśnie w zinach.

-Żeby opowiedzieć dobrą historię nie potrzeba trzystu stron, czasami wystarczą trzy albo nawet jedna.

 

Czy można u nas jeszcze zrobić coś sensownego w formie drukowanego lub kserowanego zina/magazynu komiksowego?

Skoro na całym świecie można, to nie rozumiem skąd tyle gdybania na sieci o bezsensowności takich wydawnictw u nas?

Nie będę tutaj rzucał nazwiskami, ale krótkie formy publikowane w takich wydawnictwach nie są bynajmniej domeną początkujących amatorów.

A zresztą:

Stripburger:

http://www.ljudmila.org/stripcore/com.htm

Strapazin:

http://www.strapazin.ch/

Mome:

http://www.fantagraphics.com/index.php

Canicola:

http://ilgruppocanicola.splinder.com/

Aargh!:

http://www.analphabetbooks.com/novinky.htm

Orang:

http://www.reprodukt.com/product_info.php?products_id=234

Lapin:

http://bdnet.com/L/Lapin/fiche_serie.htm

 

To tylko wierzchołek góry lodowej, w Angouleme co roku przyznawane są nagrody w kategorii „Zin” (co ciekawe, biorą pod uwagę nie tylko francuskie), w USA istnieje bardzo mocne środowisko twórców niezależnych, którzy koncentrują się właśnie na robieniu kserowanych lub drukowanych cyfrowo zinów, przed chwilą na WSK Fernandes opowiadał o portugalskiej scenie komiksowej, która istnieje właściwie jedynie dzięki zinom,  Francuzi wędrują ze swoim projektem „Fabryka zinów” po wszystkich europejskich festiwalach komiksowych itd. itp.

Jasne, że w Polsce możemy obejść się bez krótkich form komiksowych, publikowanych w okazjonalnych zinach czy magazynach, tyle tylko, że będzie to przypominało chodzenie bez majtek i skarpetek, niehigieniczne, dosyć niewygodne i dla większości bez sensu.

Inna sprawa, że jedynie od inwencji twórców i wydawców zależy czy takie czasopisma będą, stosując analogię, porządną skarpetą czy jedynie kawałkiem szmaty przerobionym na onucę.

 

                                                                 *    *    *   

Tradycyjnie z innej beczki, czyli o tym jak mieszkańcy Chung Kuo powolutku podbijają komiksową Europę:

http://www.xiaopan.com/catalogue.php

I żeby zestresować trochę naszych mainstreamowców, dwóch panów już trafiło pod skrzydła wydawnictwa Delcourt:

http://www.editions-delcourt.fr/catalogue/auteurs/wang_peng

http://www.editions-delcourt.fr/catalogue/auteurs/jian_yi

Strzeżcie się, inwazja rozpoczęta! J

Komentarze Komentarze [1]

» Archiwum



» O autorze


» Linki