|
Jorge Gonzalez to hiszpański twórca, który, podobnie jak Mirosław Urbaniak i Irek Kinior, próbuje swoich sił na francuskim rynku pod skrzydłami odnogi wydawnictwa Glenat, czyli Caravelle. Jak do tej pory opublikował dwa albumy, w 2004 „Le Vagabond”, a w ubiegłym roku „Hate Jazz” http://www.bdgest.com/preview-203-BD-hate-jazz-histoire-complete.html Niezwykle zdolna bestia, chociaż mam wrażenie, że wciąż jeszcze poszukuje własnego stylu, posiłkując się w tych poszukiwaniach świetnymi wzorcami. Twórczy mix takich artystów jak Mattotti, deCrecy czy Gipi w polewie hiszpańskiego temperamentu, warto zwrócić uwagę i obserwować dalsze poczynania: http://jfgv.blogspot.com/ http://www.jorge-g.com/ http://www.jfgvoriginales.blogspot.com/ * * * W wielki świecie coś tam cały czas się rusza, przed chwilą Piotr Cieśliński http://www.epilogue.net/cgi/database/art/list.pl?gallery=6539 załapał się do Marvela, a kanadyjski Drawn! właśnie natrafił na prace, znanego chociażby z koszulek dla Chrum Company, Jana Kallwejta http://drawn.ca/2008/04/22/jan-kallwejt-2/ co skwapliwie podchwyciło kilka innych serwisów wokółkomiksowych. Jeszcze trochę i może rzeczywiście jacyś Polacy zaczną trzaskać komiksy dla amerykańców? * * * Dostałem praktycznie ostateczną wersję okładki „Bajabongo”, jestem w szoku co wycisnął Jarek Składanek z mojej nieudolnej bazgraniny, naprawdę kawał solidnej roboty, a zresztą, za chwilę będzie można to zobaczyć „w realu”, więc co ja tutaj będę gadał po próżnicy. Fajnie wygląda, zupełnie jak nie moje. |