| American Dream |
2007-08-08 23:10:55 |
Oglądam sobie świeżutko wydaną „Antologię Polskiej Animacji” http://www.pwa.gov.pl/pl/home/60/news/0/256/index.html i zastanawiam się czy wydanie takiej antologii komiksów byłoby możliwe, i wychodzi mi, że niestety nie.Bo tak jak animacja, plakat czy ilustracja książkowa mają w Polsce olbrzymią tradycję a wszelkie eksperymenty w ich zakresie są nie tylko mile widziane ale wręcz wymagane, tak komiks, jak wiadomo, jest, był i będzie w powszechnym odczuciu, skierowany do dzieci, a jeśli nawet nie, to i tak powinien być „ładny”, „realistycznie” narysowany (no te, plecy konia i takie tam) itd. itp.Oglądam „Dom” i „Labirynt” Lenicy i zastanawiam się, jak to jest możliwe, że w połowie ubiegłego wieku można było robić genialne animacje z użyciem zdjęć i modyfikowanych rycin z XIX wieku, a w komiksie wszystko co nie jest osobiście narysowane przez autora budzi automatyczną niechęć czytelników (Zmodyfikowane zdjęcie wkomponowane w kadr komiksu? Toż to zbrodnia! Gwałt na oczach!) . Oglądam „Schody” Schabenbecka i nie rozumiem dlaczego żaden twórca komiksów w naszym kraju nie stworzył równie monumentalnej konstrukcji, szczególnie, że narysować coś takiego byłoby trochę prościej niż posklejać z kawałków drewna. Patrzę na „Syna” i „Apel” Czekały i nie rozumiem dlaczego taka forma graficzna stała się akceptowalna (co bynajmniej nie jest równoważne z popularnością) dla czytelników komiksów po blisko czterdziestu latach.Dumała zrealizował „Łagodną” w 1985 roku, polscy czytelnicy komiksów odkryli scratchboarding dopiero kiedy KG wydało komiksy Otta (i to on jest najczęściej jedynym odniesieniem jeśli pojawia się coś zrobione tego typu techniką).99% zawartości dwóch płyt DVD z klasyką krajowej animacji, gdyby zostało wykonane w formie komiksu, nawet dzisiaj zostałoby automatycznie przez większość czytelników określone „pseudoartystycznym bełkotem”. Fabuły, formy i techniki graficzne jakie pojawiają się w tych filmach, do dzisiaj znajdują się na cenzurowanym jeśli pojawiają się w krajowych komiksach.To te animacje (i wcześniejsze, takie jak filmy Starewicza i braci Themersonów), to estetyka wypracowana przez „Polską Szkołę Plakatu” (np. http://www.poster.com.pl/poster-artist.htm ), to Bruno Schultz, Sławomir Mrożek, Zdzisław Beksiński, Jerzy Duda-Gracz i wielu, wielu innych są punktem wyjścia, korzeniami i podstawą kierunku w jakim powinien, w sposób naturalny, podążać polski komiks, a nie owinięci pelerynami, latający kolesie w rajtuzach czy pseudorealistyczne plecy konia i lokomotywy.Rozumiem, że dla wielu krajowych twórców szczytem marzeń, a dla większości czytelników wyznacznikiem jakości i miarą sukcesu jest zaistnienie w komiksowej „trzeciej lidze” w USA czy Francji.Rozumiem też, że dla wielu komiks musi być ładną, prostą i rozrywkową historią w lekkostrawnej oprawie graficznej.Ba, rozumiem nawet, że głównym punktem odniesienia podczas lektury komiksu są graficzne i fabularne „wzorce zachodnie” (cokolwiek to znaczy).Jednak na zachodzie są również setki, tysiące komiksów poruszające się w niezliczonych obszarach fabularnych i graficznych (również tych polskich, o których napisałem powyżej) i nie rozumiem skąd w tych „naszych” twórcach i czytelnikach tyle chorobliwej nienawiści w stosunku do rzeczy, które leżą poza obszarem ich zainteresowań (albo po prostu umykają ich percepcji).Jeżeli ktoś, mieszkając tu i teraz świadomie odcina się od swoich korzeni, to ma problem, jeżeli w sposób pośredni czy bezpośredni niszczy drzewo, które powoli z tych korzeni wyrasta, to jest głupcem.I żeby nie było, że się bezsensownie spinam, bo przecież „to tylko komiks”, jasne, że „to tylko komiks”, podobnie jak „to tylko książka”, „to tylko film” itd. itp.Nie, nie spinam się, po prostu głośno myślę.A tak swoją drogą, dla jednych „tylko” dla innych „aż”.edit:Jakby ktoś nie zauważyl, stara, dobra, polska szkola plakatu:http://www.poster.com.pl/walkuski.htm |
Komentarze [1]
|
|
» Archiwum
» O autorze
» Linki
|